Pełnia lata to idealny moment na smakowanie świeżych owoców i warzyw, których o tej porze żal nie skosztować. To doskonała okazja do poznawania nowych smaków i zachęcania dzieci do ich próbowania.
W tym tygodniu w przedszkolu królował język !!! – znawca smaków. Po ćwiczeniach aparatu mowy przyszedł czas na poznanie miejsc, które “odczytują” dane smaki.  Dzieci próbowały smaków słodkiego, słonego – o dziwo wielu ten smak smakował a dzieci prosiły o dokładki. Był również smak kwaśny oraz gorzki. Nie obyło się bez śmiechu kiedy trzeba było zjeść cytrynę i uwaga, uśmiechnąć się. Małe spryciule rzuciły wyzwanie cioci Natalii i padło – “Ciocia, Ty pierwsza!”. Na deser tych zajęć CZEKOLADAAAAA ale… gorzka,  chociaż wcale dzieciom to nie przeszkadzało. Elfy natomiast spróbowały świeżych fig, które ze swoich wakacyjnych podróży przywieźli Tomek i Franek.

Sami powiedzcie, z czym kojarzy Wam się lato? Dla nas to już tradycyjne coroczne, wspólne kiszenie ogórków. Burza smaków i zapachów zamknięta w słoiku. Zapach kopru, czosnku, chrzanu, no i ogórków. Mmmm, aż się w głowie kręci. I tym razem mało kto nie chciał pomagać.  Dzieci gromadnie zebrały się wokół stołu. To były iście integrujące zajęcia od najmłodszych do najstarszych przedszkolaków. Dzieci wspaniale ze sobą współpracowały. Najmłodsze myły ogórki a starsze pomagały przy robieniu zalewy. Już nie możemy się doczekać, kiedy kiszeniaczki będą gotowe. Takie zrobione własnoręcznie będą najsmaczniejsze na świecie.

Pogoda cały czas nam sprzyja. Przedszkolaki szaleją na placu zabaw.  My chcemy na bosaka!- wołają dzieci. Bardzo proszę. Podwórko w przedszkolu to naturalna ścieżka sensoryczna dla małych stopek.

Tymczasem nasz plac zabaw przeznaczony dla najmłodszych wychowanków zamienił się w ocean. Fantastyczna zabawa, przygotowana przez wychowawczynie dla naszych maluszków sprawiła im wiele radości. Mazianie w kolorowej farbie, malowanie dłońmi czy  paluszkami to dobre ćwiczenie sensoryczne.  Z początku nieśmiałe maźnięcia paluszkami kończyły się u wielu zamaszystymi ruchami pełną dłonią. Czy martwi nas taki “kolorowy przedszkolak”? Skądże znowu! Oddajemy rodzicom dzieci czyściutkie  i mega szczęśliwe.