Tyle słów ciśnie się nam na uśmiechnięte buzie. Tyle, że aż nie wiemy od czego zacząć. Dziś obchodzimy Dzień Dziecka. Najulubieńsze święto dzieci, zaraz po Bożym Narodzeniu. Zazwyczaj łączymy Dzień Dziecka z zakończeniem roku szkolnego w przedszkolu i gościmy wówczas rodziny naszych przedszkolaków podczas pikniku. W tym roku z wiadomych względów impreza została odwołana. Czego się jednak nie robi dla takich dzieci jak nasze. One zasługują na wszystko co najlepsze a pobyt w przedszkolu ma być dla nich najwspanialszym wspomnieniem z dzieciństwa.

Chyba każdy przybył dziś do przedszkola w doskonałym humorze. Nic dziwnego, ciocie postarały się o odpowiedni nastrój i dekoracje. Miały przy tym dość tajemnicze miny, jakby skrywały jeszcze jakieś tajemnice. Dzieci z zaciekawieniem spoglądały na morskie dekoracje cierpliwie czekały na rozwój wypadków. Nasze przedszkole zamieniło się w rafę koralową, przy której zacumował piracki okręt.

Wyjątkowy dzień rozpoczęliśmy wyjątkowym śniadaniem. Piraci w postaci bananów, arbuzowe rybki i wieeelki wieloryb wylądowały na stole. Aż żal było pałaszować chociaż śmiechu przy tym trochę było. Chłopcy jeszcze nie wiedzieli co ich dalej czeka.

Z wolna zabawa zaczęła się niewinnie rozkręcać. W sali Świetlików na dzieci czekała morska przygoda w postaci toru przeszkód. Na początek pokonanie wzburzonego morza ruchem naprzemiennym na dwóch kładkach. Potem hop, hop po kamykach do łowiska. Tu trzeba było złowić rybę. Ze zdobyczą pozostało jeszcze po linie wrócić na pokład.
Złowione rybki, były niezwykle rzadkim gatunkiem. Żal z nich robić kolację więc pozostało ładnie je oprawić by mogły zawisnąć na ścianie pirackiej mesy.

W nagrodę zabraliśmy naszych piratów na lody. To dopiero była frajda. Zwykle do pobliskiej lodziarni dzieci chodzą po przedszkolu z rodzicami. Tym razem nasi piraci opanowali Ambrozję w towarzystwie cioć. Jakież były pyszne. Ulubione smaki wraz z posypką i misiowym wafelkiem, no palce lizać. No dobrze, paluszków nie pozwoliliśmy ale buziaki a i owszem. I tak powstał konkurs na największe lodowe wąsiska 🙂 🙂

Do lodziarni z wiadomych względów nie zabraliśmy naszych najmłodszych dzieciaczków. Nie zapomnieliśmy jednak o nich. Ich starsi koledzy przynieśli również dla nich zimny lodowy deser. To było dopełnienie szalonej zabawy na placu zabaw gdzie stanęła trampolina i basen z kulkami. Dzieci szalały w kulkach, pod okiem i z pomocą cioci skakały na trampolinie, biegały z balonami goniąc bańki mydlane. Tyle radości.

To jeszcze nie koniec. Zanim dzieci wróciły z lodziarni, ciocie uwijały się jak w ukropie aby salę Elfów zamienić w wielką rafę koralową. Wszak każdy pirat aby zasłużyć na kapelusz musi wykazać się odwagą i pokonać wezbrane wody. Zadanie bardzo niebezpieczne bo w wodzie pływają rekiny.

Myślicie, że to koniec pirackiej przygody? Ciocie Kasia i Sylwia doskonale wiedzą jak sprawić radość swoim chłopcom. Piracka przygoda trwa dalej.  Kiedy już wszyscy wykazali się zręcznością i dowagą, kiedy zdobyli swoje dwurogi mogli wyruszyć na poszukiwanie ukrytego skarbu. Tu konieczna była dodatkowo spostrzegawczość i sporo sprytu. Chłopcy doskonale ze sobą współpracowali.
Skarb był wręcz bezcenny, wypełniony czekoladowymi dukatami.

To była wspaniała zabawa a wieść o oceanie i rafie koralowej rozeszła się lotem błyskawicy po całym przedszkolu. Zewsząd zaczęli zjeżdżać rządni przygód odważni śmiałkowie. Nawet Królowa Piratów Katarzyna udowodniła swą odwagę i spryt czym wzbudziła jeszcze większy szacunek wśród pirackiej braci.

Tymczasem na drugim końcu koralowej rafy urocze syrenki wylegiwały się na skałach. W sali maluszków nie było piratów. Tu pływali dzielni marynarze, którzy doglądali mieszkańców rafy.

Tym, którym udało się dotrzeć na dno, do magicznej podwodnej krainy, morskie wróżki ozdabiały buźki i rączki morskimi tatuażami.

« 1 z 2 »

Po takiej ilości przygód potrzebna była chwila wytchnienia. A jak najlepiej odpoczywać? Oczywiście podczas prac manualnych. Wychowawczynie zadbały aby dzisiejsze prace były jednocześnie pamiątką dla dzieci. I tak Świetliki narysowały swoje marzenia, które umieściły w zaczarowanych buteleczkach. Marzenia szczelnie zamknięte z magicznymi cekinami na pewno się spełnią. Wierząc w magię tego dnia, swoje marzenia zamknęły w buteleczkach nawet ciocie.


Maluszki na pamiątkę swojej morskiej przygody zamknęły w małych pojemniczkach kawałek nadmorskiej plaży.

Krasnale i Skrzaty, hm…. tutaj z racji wieku mamy już wyraźny podział na pamiątki chłopięce i dziewczęce 🙂 Chłopcy zatem zrobili piratów a dziewczynki muszelkowe wisiory.

A ponieważ wychowawczynie potrafią nawet w takich chwilach przemycić ćwiczenia usprawniające mięśnie dłoni to i nowa zabawka powstała przy okazji. Uroczy rekinek – broń Boże żarłoczny – do ćwiczenia chwytu pęsetkowego.

W tym szczególnym dniu odbyły się także zajęcia dydaktyczne o prawach dzieci. To była prawdziwa burza mózgów. Starszaki przygotowały wcześniej chmurki z marzeniami. Prace wykonały za pomocą kredek akwarelowych. Patrząc na ich rysunki można stwierdzić, iż wiele dziecięcych marzeń można spełnić bez nakładów finansowych. Dzieci dowiedziały się również, czym jest Konwencja o Prawach Dziecka.

Przyszła pora na ciąg dalszy naszej morskiej przygody. Na placu zabaw przycumował statek, który zabrał dzieci na morską wyprawę i ruchowe opowieści. Szalona zabawa osiągnęła apogeum. Łapanie baniek mydlanych czy żółwie zawody, to tylko niektóre z nich. Dziecięcy nastrój udzielił się nawet ciociom, które dołączyły do dzieci. No tak, w sumie one także są dziećmi 🙂

« 1 z 2 »

Zabawa trwała do końca dnia. Pełne energii dzieci wcale nie miały ochoty na powrót do domu. Nam się jednak wydaje, że gdy emocje opadły, zasnęły w swoich łóżeczkach jak susełki. Kto wie, może śnią teraz o morskich wyprawach…

Uwielbiamy te nasze dzieciaki. Nie ważne, grzeczne czy nie. Każde zasługuje na medal dla Super Dziecka.